RUMUNIA 2016

Po dość udanym debiucie w offroadowej przygodzie w roku 2015 (dwa razy drugie miejsce w cyklu Auto Świat 4×4 Family Adventure w klasie adventure właśnie- czyli dość hardkorowe zbieranie pieczątek), postanowiliśmy z Maksem poczuć smak dalszych wypraw.

Rumunia 2016 - foto Tomasz Kamiński
Rumunia 2016 – foto Tomasz Kamiński

W tymże celu udaliśmy się naszym Darth Vader’em (Mercedes G Edition Pur) na tygodniowy wypad do Rumunii. Przygodę postanowiliśmy przeżyć z BEZDROŻA4x4.pl wcześniej poznając organizatora i potencjalną ekipę na krajowej imprezie Walentynki4x4 organizowanej właśnie przez nich.

Łukasz okazał się pozytywnym profesjonalistą (doceniam bardzo jego spokój) i tak oto spotkaliśmy się ponownie w Satu Mare, gdzie wyznaczył początek naszego Tripu. Tam też dojechały pozostałe załogi (w liczbie około 15). Od razu napiszę, że nie chcieliśmy próbować rzucać się na głęboką biwakową wodę i wybraliśmy imprezę z noclegami w hotelach, okazało się to świetnym rozwiązaniem.

Rumunia 2016 - foto Tomasz Kamiński
Rumunia 2016 – foto Tomasz Kamiński

Na początku Łukasz rozdał nam informacje o trasie, łącznie z koordynatami GPS najważniejszych punktów, rozmówki rumuńskie i informacje o miejscach jakie będziemy zwiedzać. Następnego dnia rano ruszyliśmy w podróż.

Rumunia już na samym wjeździe pokazuje duże dysproporcje. Praktycznie nie ma tutaj według mnie „klasy średniej”. Albo jeździsz Dacią (starą lub nowszą) albo najnowszym BMW lub AUDI. To się mocno rzuca w oczy. Generalnie jeżdżąc przez wioski, widać że „nie ma internetu”. Ludzie po prostu siedzą przed domami i rozmawiają ze sobą, machając do przejeżdżających kierowców. Przy drodze pasą się krowy i konie, sielankowe to obrazy. Przypominają mi Polskę z przełomu lat 70/80.

Rumunia 2016 - foto Tomasz Kamiński
Rumunia 2016 – foto Tomasz Kamiński

Oczywiście większe miasta prezentują się już trochę inaczej, jednak i tam przeważa postkomunistyczny styl budowli mieszkaniowej.

No, ale wracamy na trasę. Łatwe w zamyśle trasy terenowe, okazały się relatywnie trudne i było zabawy po pachy. Trzeba było uruchamiać wyciągarki, napędy, blokady i wyłączyć strach przed niektórymi zjazdami. To było boskie, jazda niby po znanych drogach (dla organizatora) jednak zmieniających się z dnia na dzień i przygotowujących nowe wyzwania. Super, super i jeszcze raz super. Szutrowe drogi, skałki, błoto, strumyki, połoniny, przełęcze, dziurawe asfalty czy też leśne dukty. Jeszcze nigdy nie zaliczyłem wszystkiego podczas jednego przejazdu, tak było w Rumunii i tego oczekiwałem. Organizator oczywiście pozostawiał wybór, można było pojechać asfaltem do zwiedzanego punktu i później do hotelu, z czego raz skorzystaliśmy, można było podążać za większością grupy offroadem. Przejazdy asfaltem, doskonałe rozwiązanie dla rodzin z małymi dziećmi, a takie także przyjechały na tę imprezę.

Rumunia 2016 - foto Tomasz Kamiński
Rumunia 2016 – foto Tomasz Kamiński

Sama Rumunia to piękny kraj, ceny są identyczne jak w Polsce z tą różnicą, że ludzie zarabiają jak by dużo mniej.  Nie będę rozpisywał się jeżeli chodzi o trasę. Po krótce, zwiedzaliśmy Maramuresz, Transylwanie, kawałek Bukowiny. Od Satu Mare, poprzez Baja Mare, Bicaz, Bresov, zamek Bran (Drakuli) po Sighisoarę, na zdjęciach zobaczycie to co nam było dane oglądać, one powiedzą więcej niż tekst.

Najlepsze punkty programu to były oczywiście przejazdy offroadem. Drogi, których nie było w nawigacji lub też brak dróg, co się nam kilka razy zdarzyło. Po wielkich ulewach pod koniec wyprawy błotniste zjazdy stały się na tyle niebezpieczne, że organizator zrezygnował z przejazdu bezdrożami i słusznie. Po co napytać sobie biedy prawie na finiszu? Największym rozczarowaniem jednak był brak rumuńskiego rękodzieła. W takim miejscu jak zamek Drakuli w Bran (Vlad Tepes był jego właścicielem) poczułem się jak nad polskim morzem. Na straganach minionki, pistolety zapalniczki chińszczyzna króluje. To naprawdę nie do pomyślenia, że nie można było kupić ani jednej świetnej pamiątki z Drakulą właśnie…

Są też bardzo duże plusy, nasze chłopaki (11 lat) zaczęli grać w warcaby, państwa i miasta, okręty i to na kartkach!!!  Nie do pomyślenia 🙂

Rumunia 2016 - foto Tomasz Kamiński
Rumunia 2016 – foto Tomasz Kamiński

Już wiem że połknąłem bakcyla, już szukam kolejnej wyprawy, na którą zawiezie nas Lord Vader. Mercedes G bardzo dzielnie zniósł trudy całej podróży, ani razu nie zawodząc naszej ekipy. Wjechał wszędzie, dowiózł nas bezproblemowo do celu, a lekko nie miał. Około 3400 km drogi raczej nie zrobiło na nim większego wrażenia i oby tak dalej, bo coś czuję że te odległości będą się wydłużać.

Z tego miejsca pozdrawiam Łukasza z Bezdroża4x4 oraz całą ekipę, jaką dane nam było przyjemność poznać na tej wyprawie. Do zobaczenia na offroadowym szlaku!!

PS. najszybszy zmierzony na drodze koń z furmanką jechał 17 kmh 🙂


BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ